W ramach projektu badanieniewyplacalnosci.pl regularnie spotykamy się ze sprawami, w których kluczowym punktem sporu jest ustalenie właściwego momentu złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości.
Wbrew pozorom, to nie jest tylko zagadnienie teoretyczne – od tej daty zależy, czy członkowie zarządu zostaną pociągnięci do odpowiedzialności cywilnej lub karnej, czy wierzyciele będą mieli szansę na zaspokojenie roszczeń, a także jak historia finansowa spółki zostanie oceniona przez sąd.
Studium przypadku – diagnoza postawiona zbyt wcześnie
W jednej z niedawnych spraw, którą analizowaliśmy, biegły sądowy uznał, że spółka znajdowała się w stanie niewypłacalności już kilka lat przed faktycznym zaprzestaniem regulowania zobowiązań.
Problem polegał na tym, że opinia została sporządzona w oparciu o metodykę niepełną, wybiórczą i miejscami sprzeczną z orzecznictwem oraz doktryną.
Efekt? Powstał obraz sytuacji finansowej spółki, który nie odpowiadał jej realnym możliwościom regulowania zobowiązań, ani specyfice prowadzonej działalności.
Kluczowe elementy pominięte w analizie
- Mylenie płynności z niewypłacalnością
Biegły utożsamił chwilowe trudności z płynnością z trwałą i nieodwracalną niewypłacalnością. Tymczasem w realiach gospodarczych przejściowe opóźnienia w płatnościach mogą wynikać z wielu czynników (np. sezonowości przychodów, opóźnień w płatnościach od kontrahentów) i nie muszą oznaczać upadłości. - Brak pełnej perspektywy czasowej
Analiza została przeprowadzona fragmentarycznie, bez uwzględnienia dłuższego horyzontu czasowego. Pominięto m.in. dynamikę regulowania zobowiązań w kolejnych okresach oraz wpływ istotnych zdarzeń gospodarczych na płynność spółki. - Niedoszacowanie potencjału majątkowego
W opinii zabrakło kompleksowego „rachunku testowego” w rozumieniu art. 11 ust. 2 Prawa upadłościowego. Nie uwzględniono wartości części aktywów, pominięto istotne źródła finansowania (w tym pożyczki od udziałowców), a wyceny oparto na wybiórczych korektach bilansowych. - Brak odniesienia do specyfiki branży
Spółka działała w sektorze, w którym typowe wskaźniki finansowe – takie jak rentowność czy poziom zadłużenia – mają inne znaczenie niż w większości branż. W tym przypadku była to działalność szpitalna, gdzie wysoki poziom zadłużenia i ograniczona płynność są często immanentną cechą funkcjonowania, rekompensowaną gwarancjami finansowania z sektora publicznego. Pominięcie tego kontekstu prowadziło do błędnych wniosków.
Dlaczego to ma znaczenie?
Niewłaściwe zastosowanie metod badania niewypłacalności może skutkować nieuzasadnionym obciążeniem członków zarządu odpowiedzialnością. W praktyce oznacza to, że menedżerowie mogą być pociągani do odpowiedzialności za „opóźnienie” w złożeniu wniosku o upadłość, nawet jeśli w danym czasie spółka była w stanie regulować swoje zobowiązania.
Co więcej, błędne opinie biegłych mają wpływ nie tylko na orzeczenia sądowe, ale też na decyzje wierzycieli, strategię procesową pełnomocników i reputację spółki.
Nasze podejście
Dlatego właśnie stworzyliśmy usługę systematycznego badania przesłanek niewypłacalności – zarówno dla spółek znajdujących się w trudnej sytuacji, jak i tych, które chcą proaktywnie zarządzać ryzykiem.
Opieramy się na:
- autorskiej metodologii zgodnej z obowiązującym orzecznictwem i doktryną,
- kompleksowej analizie danych finansowych i operacyjnych,
- uwzględnieniu specyfiki branżowej i uwarunkowań rynkowych,
- doświadczeniu w setkach postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych.
Efektem jest pisemna, rzetelna i dobrze umotywowana opinia – swoista polisa bezpieczeństwa dla menedżerów, księgowych i doradców prawnych.
📞 Jeśli chcesz upewnić się, że Twoja spółka działa w granicach prawa i uniknąć ryzyka osobistej odpowiedzialności – zapraszamy do kontaktu.